poniedziałek, 30 sierpnia 2010



Niezniszczalni są prawdziwie bohaterowie tego filmu. Sylvester Stallone, Mickey Rourke i kilka blednących gwiazd wreslingu.

Film jest dość efektowny i brutalny i to ostatnie jest jego najważniejszą zaletą. Bohaterami nie są nastolatkowie z collegu tylko prawdziwi twardzi faceci którzy nie wahają się wrazić złym ludziom w plecy nóż wielkości wiosła. I to jest największą zaletą tej produkcji. Na tle rozmiękłych hollywoodzkich produkcji dla wszystkich grup wiekowych Niezniszczalni to faktycznie miły powrót do starych dobrych czasów.

Ze scenariuszem jest już gorzej. Jest dość wartki, ale płytki, naiwny i pozbawiony jakiejkolwiek głębi. Stallone momentami sili się odrobinę nostalgii, lecz przeplata je nieustannemu puszczaniu oka do widza. Wiele dialogów zawiera żarty i podteksty niestety mało ciekawe dla europejskiego odbiorcy (a już na pewno tak niekumatego jak moja skromna osoba ;). Ogólnie scenariusz jest słaby, choć daje się odczuć że stworzony był jako trybut dla kina lat 80.

Czy warto iść do kina? Jeśli zbiera cię na mdłości na sam widok loga Disneya mogą to nie być zmarnowane pieniądze. Choć rewelacji nie będzie. Co najwyżej zakręci się łezka w oczku, na myśl o tym jak dawno dawno dawno emu człowiek oglądał na filmy na video ...