Ogromny zawód. Po niezłej częsci pierwszej straszliwy spadek. Film jest nudny i pozbawiony akcji. Fabuła stanowi dziwaczną permutację komiksowych przygód. Pomysł z ukrywaniem w planach budowlanych struktur molekuł dla własnego syna wydaje mi się kuriozalny a (jakkolwiek bardzo lubię Samuela L. Jacksona) jego pułkownik Fury wydaje się klonem Shafta a nie legendarnym dowódcą SHIELD.
Najbardziej w filemi brakuje akcji. Współczuje wszystkim którzy poszli na Iron Mana do kina. Przeciwik Iron Mana jest schematyczny i niedorobiony. Zamiast wykorzystać postać Crimson Dynamo scenarzyści stworzyli chybrydę tej postaci i Whipslasha, niesetety bez pomysłu. Walki są świetliste i wylatane ale mało efektowne. I dodatkowo film jest długi. Tylko sympatia do Iron Mana i tyłek Scarlett Johansen pozwolił mi nie zasnąć.
Jest jedynie jedna dobra wiadomość. W kolejnej części (jeśli ktoś zdecyduje się dać na nią pieniądze) pojawią się Avengers! :) Oby pokazali więcej niż samotny Iron Man.
Hollywood znów pokazał że potrafi knocić dobre opowieści mistrzowsko, niczego nie rozumie z komiksów a dobre ekranizacje robi przez przypadek.

Najbardziej w filemi brakuje akcji. Współczuje wszystkim którzy poszli na Iron Mana do kina. Przeciwik Iron Mana jest schematyczny i niedorobiony. Zamiast wykorzystać postać Crimson Dynamo scenarzyści stworzyli chybrydę tej postaci i Whipslasha, niesetety bez pomysłu. Walki są świetliste i wylatane ale mało efektowne. I dodatkowo film jest długi. Tylko sympatia do Iron Mana i tyłek Scarlett Johansen pozwolił mi nie zasnąć.
Jest jedynie jedna dobra wiadomość. W kolejnej części (jeśli ktoś zdecyduje się dać na nią pieniądze) pojawią się Avengers! :) Oby pokazali więcej niż samotny Iron Man.
Hollywood znów pokazał że potrafi knocić dobre opowieści mistrzowsko, niczego nie rozumie z komiksów a dobre ekranizacje robi przez przypadek.
