sobota, 20 listopada 2010

Oto ciekawa produkcja z Samuelem L. Jacksonem. Bez wartkiej fabuły, pościgów i wybuchów, ale za to dająca do domyślenia. Czy istnieje mniejsze zło? Jakie ono jest? Czy są sytuacje gdy nie wolno nam go wybierać? I jak bardzo człowiek subiektywne mogą być decyzje człowieka.

Wbrew moim obawom nie jest to bynajmniej kolejna lewacka historyjka o prawie przestępców do godności, ale film o ciężarze ludzkich wyborów.

Warto obejrzenia jeśli lubimy sobie zadawać w kinie trudne pytania.

Uczeń Czarnoksiężnika

Kolejna produkcja Disney o obiecującym Trailerze. Film doskonały dla średnio rozgarniętego gimnazjalisty amerykańskiego. Zabawny, barwny i nijaki z kilkoma efektownymi scenami. Aż dziw bierze że nie był Uczeń Czarnoksiężnika 3D.

Fabuła jest naiwna i nijaka. Jak słusznie zauważyła moja druga połówka, pozbawiony jakiegokolwiek głębszego przekazu. Jest to zresztą znak rozpoznawczy Disneya. Ma być prosto i bez kontrowersji żeby widzów główka nie zabolała od myślenia i mogli się skupić na barwnych efektach.

Jedynym ciekawym epizodem filmu jest scena będąca swobodną ekranizacją oryginalnego poematu Goethego który być może posłużył za inspiracje dla scenariusza.

A jak powinno być? Sądziłem że będzie to coś w rodzaju ekranizacji Maga: Wstąpienie wydawnictwa With Wolf. Magowie powinni stanowić sekretną społeczność. Magia powinna być bardziej wyważona, nieuchwytna, wyrafinowana i przede wszystkim mroczna. Pseudonaukowe interpretacje jedynie psują klimat tego filmu. Doskonałym narzędziem Maga jest też Paradoks, który mógłby być źródłem wielu oryginalnych efektów specjalnych. Nephandi natomiast to idealni antagoniści dla filmu. Potężni, okrutni kusiciele. Piękni i niepokojący. Mogło by być ciekawie ... a tak pozostaje omijać produkcje Disneya z daleka.