wtorek, 21 października 2008

Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull

Właśnie obejrzałem najnowszą część przygód nieustraszonego amerykańskiego archeologa dr Henryka Jonesa Juniora przez przyjaciół zwanego Indianą i jestem trochę zawiedziony, lecz nie ukrywam że ponownie spotkanie ze starym dobrym przyjacielem było bardzo przyjemne. Oto moje spostrzeżenia

Niewątpliwie Spielbergowi i jego ekipie udało się stworzyć kolejną część filmowego cyklu. Indiana mimo upływu lat jest ten sam (nie on sam zresztą). Przez film przewija się cała masa nawiązań do poprzednich części. Nawet kolory są stylizowane na film z lat 80, co choć początkowo razi, dodaje filmowi specyficznego klimatu jakby starej książki z dzieciństwa którą ponownie możemy przejrzeć na strychu. Film jest dość ciekawym i zdecydowanie udanym ciągiem karkołomnych akrobacji i „nieprzewidywalnych” zwrotów akcji, niestety mimo że właśnie tego po nim oczekiwałem nie bawiłem tak dobrze jak bym chciał. A to dlatego że ... został zrobiony dla dzieci.

Jest zdecydowanie najmniej poważną z części przygód Idiego. I nie chodzi mi wcale o zawarte w filmie gagi (choć i te są zbyt prostackie). Autorzy scenariusza po prostu cały czas puszczają oko do widza. Angażują Indianę w coraz bardziej nieprawdopodobne zdarzenia. Brakuje jakiegokolwiek przystanku,chwili zastanowienia czy wątpliwości pokazujących ludzką twarz bohaterów. Pamiętam że Jackson zrealizował Indianę Jonsa jako „Jemsa Bonda, tylko lepszego”. W czwartej części gdzieś ta przewaga wyparowała. Pozostał jedynie kot spadający zawsze na cztery łapy. Jestem pewien że wielu młodych widzów świetnie się bawiło na filmnie, ale ja stary koń który wychował się na trzech poprzednich częściach oczekiwałem czegoś więcej. Jakiejś głębszej, poważnej histori, a nie jedynie wesołych przygód pradziadka Lary Croft.

Po mojemu:

Jeśli miałbym zrealizować film dla młodzieży pewnie mógłbym niczego nie zmieniać (Nie wiem nawet czy wymyśliłbym go tak dobrze!). Jeśli natomiast chciałbym zrobić prawdziwą czwartą część przygód wspaniałego nieustraszonego łowcy skarbów z pewnością zmienił bym prawie wszystko. Nie napisze tu oczywiście gotowego scenariusza ot nakreślę rzeczy podstawowe:

- żadnego syna, nie potrzeba dodatkowego młodego bohatera żeby młodzież mogła się zidentyfikować z bohaterem, wystarczy Indaina, zresztą Mutt nie wnosi niczego do filmu.

- obcy i czaszki są w porządku (choć osobiście bym ich nie wybierał ze względu na wiele wątpliwości związanych z autentyczności czaszki, lepsza była by mim zdaniem Szambala lub jakiś artefakt), ale fabule brak subtelności i tajemniczości. Żadnych żywych szkieletów obcych i latających spodków. W ogóle obcy powinni się pojawić jeśli już to na końcu filmu a nie początku. Dość przypomnieć scenę wypalania się swastyki na skrzyni z arką przymierza z pierwszej części. Do takich klimatów należało powrócić.

-szczególnie zakończenie nie pasuje do konwencji. Jeśli już obcy mają być nadinteligętni i niepojęci (jak lubi Spielberg) można było porazić Ilinę Spalko mądrością obcych i pozostawić w ostatnich ujęciach w jakimś miejscu odosobnienienia a nie wyparowywać i wysłać w głąb drogi mlecznej.

-no i sama Ilena jest zdecydowanie najsłabszym z przeciwników Jonsa. Brak jej jakich kolwiek ludzkich cech. Bije, gryzie, kłuje i ściga, niczym komunistyczny arcyprzodownik złych uczynków. Cały czas ma się wrażenie żę Indi jest o krok przed nią, a przecież powinno być na odwrót.

-mrówki! Więcejmrówek! No i lepsza scenografia ruin bo zbyt wiele rzeczy wygląda w filmie na styropian.

To oczywiście jedynie klika szczegółów które przyszły mi do głowy natychmiast. Z pewnością pragnął bym by nowy Indiana był bliższy Poszukiwaczom Zaginionenej Arki niż Aniołkom Charliego. (Nie żebym nie lubił Aniołki, to po prostu zupełnie różne konwencje).

Mimo wszystko jednak na koniec powtórze: filmobejrzałem z przyjemnością i każdemy wychowanemu przez Indiego go polecam. Niestety okazał się zdecydowanie najsłabszą częścią cyklu. Szkoda. Będzie jeszcze większa jak nakręcą kolejną w tym samym tonie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz