wtorek, 27 października 2009

Surrogaci


Film zawodzi pod wieloma względami. Fabuła nie zaskakuje i nie jest jest też bardzo przekonująca. Akcji jest nie wiele, podobnie jak efektów specjalnych. Mimo to jest moim zdaniem godny obejrzenia.

Opowieść o ludziach uwięzionych w świecie kłamst i iluzji przypomniała mi jak łatwo jest się samemu oszukiwać. Ulegać swoim własnym lękom i racjonalnie samego siebie przekonywać że nie ma innej drogi postępowania. Tym jest to łatwiejsze wraz z postępującą wirtualizacją naszego życia. Nie trudno dziś udawać kogoś kim się nie jest i zagubić się w labiryncie własnych marzeń i słabości. Kłamstow nigdy nie było tak łatwe i tak kuszące. A świat? Życie? Zbyt wiele od nas wymaga, zbyt wiele bólu i cierpienia przysparza. Lepiej zamknąć się w skorupie kłamstwa.

Niestety zawsze prędzej czy później ktoś wyjmie wtyczkę z kontaktu. Choć niektórzy mają szczęście uwolnić się od kłamst z pomocą najbliższych tak jak to można zobaczyć w filmie. Czego i wam życzę ;)

czwartek, 22 października 2009

G.I. Joe: The Rise of Cobra


W sumie nigdy nie lubiłem G.I.Joe i kupowałem komiks tylko gdy miałem zbędną gotówkę.
Gdybym jednak był młodszy o 12 może 14 lat uznał bym pewnie film za godny uwagi.

Przepis jest prosty jak w wielu ostaniach produkcjach Hollywoodu. Trochę ciekawych efektów specjalnych. Trochę żenujących dialogów i słabych dowcipów. Odrobina ponętnych kształtów, ale nic nie odsłaniamy! I sporo przemocy na poziomie podstawówki, tak że nawet na wojnie żołnierze giną zawsze poza kadrem. Każdy na to pójdzie. Dzieci, młodzież a i jakiś rodzić się skusi. Pieniążki się zwrócą to kręcimy część 2 i 3.

Ponieważ G.I.Joe nie wspięła się na takie wyżyny głupoty jak ostatni Transformersi nawet warto poświęcić na film około godziny przewijając infantylniejsze sceny, o ile oczywiście masie ochotę wyłączyć na chwilę myślenie i po prostu patrzeć.

Czego jednak można się było spodziewać po filmie o serii zabawek dla chłopców ;)

środa, 21 października 2009

Venus w futrze


Dziewiętnastowieczna opowieść Leopolda Rittera von Sacher-Masocha, którą choć dość przypadkowo, przeczytałem z wypiekami na twarzy.
Niezwykła podróż w głąb osobowości opętanego chorą namiętnością masochisty i oddanej mu kobiety która z miłości do niego krzywdzi go bezwzględnie.
Von Masoch idealnie sportretował psychologicznie zarówno niewolnika jak i dominę. On choć umiłowany w cierpieniu wciąż skrycie pragnie posiadać swoją panią wyłącznie dla siebie. Ona rozkoszuje się okrucieństwem, lecz w głębi pragnie podporządkować się bezwarunkowo swojemu partnerowi. Te dwoistości ludzkich natur nieuchronnie doprowadzić muszą do tragedii.

Książkę, choć pozbawiona jest soczystych opisów czy wulgarnych praktyk, polecam wszystkim zdeprawowanym umysłom ;).