
W sumie nigdy nie lubiłem G.I.Joe i kupowałem komiks tylko gdy miałem zbędną gotówkę.
Gdybym jednak był młodszy o 12 może 14 lat uznał bym pewnie film za godny uwagi.
Przepis jest prosty jak w wielu ostaniach produkcjach Hollywoodu. Trochę ciekawych efektów specjalnych. Trochę żenujących dialogów i słabych dowcipów. Odrobina ponętnych kształtów, ale nic nie odsłaniamy! I sporo przemocy na poziomie podstawówki, tak że nawet na wojnie żołnierze giną zawsze poza kadrem. Każdy na to pójdzie. Dzieci, młodzież a i jakiś rodzić się skusi. Pieniążki się zwrócą to kręcimy część 2 i 3.
Ponieważ G.I.Joe nie wspięła się na takie wyżyny głupoty jak ostatni Transformersi nawet warto poświęcić na film około godziny przewijając infantylniejsze sceny, o ile oczywiście masie ochotę wyłączyć na chwilę myślenie i po prostu patrzeć.
Czego jednak można się było spodziewać po filmie o serii zabawek dla chłopców ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz